Adrian Mierzejewski przenosi się do Chin

W czternastej edycji A-League nie zobaczymy już żadnego Polaka. Po Marcinie Budzińskim, który wrócił do Krakowa, na wyprowadzkę z Australii zdecydował się Adrian Mierzejewski. Zdobywca dwóch najważniejszych nagród indywidualnych za miniony sezon wybrał Chiny. Transfer Polaka będzie rekordowym w historii australijskiej ligi. Sydney zarobi na byłym reprezentancie Polski 1.3 miliona dolarów.


Adrian Mierzejewski strzelił 13 goli w 25 występach dla Sydney w swoim debiutanckim sezonie. Po znakomitych występach wartość Mierzejewskiego znacznie wzrosła, co dla klubu oznaczało problem z dotrzymaniem zapisów w kontrakcie. Więcej o zakulisowych rozmowach pisaliśmy w osobnym wpisie. W negocjacjach między klubem a Polakiem stanowiska obu stron okazały się na tyle odległe, że w Sydney zdecydowano się zarobić na graczu, który pojawił się w Australii po wygaśnięciu kontraktu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Adrian Mierzejewski w chińskiej Super Lidze

Nowym klubem Mierzejewskiego ma być Changchun Yatai, z którym Polak miał być w kontakcie od kilku tygodni. W minionym sezonie drużyna z ponad 7-milionowego miasta zajęła 13 miejsce w chińskiej Super Lidze.

Polaka kontrakt obowiązywał jeszcze przez 2 sezony. Z Chin pojawiła się ponad milionowa oferta (bez wliczania podatków), gdy klub z największego miasta Australii był w stanie zaoferować nie więcej, niż 600.000 dolarów. Za rok grania na piątym kontynencie były reprezentant Polski miał zarobić do tej pory około 530.000 dolarów.

Sydney z uwolnionym budżetem

Nagła sprzedaż Polaka oznacza, że Sydney będzie dysponowało ponad 2 milionami dolarów w budżecie. Z klubem żegna się też brazylijski napastnik Bobô, który przeprowadza się do tureckiego Alanyasporu za 800 tysięcy dolarów. Dla Steve’a Coricy, który objął zespół po Grahamie Arnoldzie, priorytetem będzie pozyskanie klasowego snajpera. Mówi się też, że w błękitnej koszulce mogą zagrać Daniel De Silva i Leroy George, który pozostaje wolnym zawodnikiem.

Źródło: theworldgame.sbs.com.au

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *