Koniec australijskiej przygody Marcina Budzińskiego

Marcin Budziński o krok od kupienia biletu powrotnego z Australii i opuszczenia Melbourne City w styczniowym okienku transferowym.

Na Antypodach od 3 stycznia zostanie szeroko otwarte okno transferowe. Na liście zawodników, których kontrakt obowiązuje do końca sezonu, znajduje się aż 134 zawodników – średnio około 13 graczy na klub. W samym Perth Glory prawie cały skład (17 osób) może rozglądać się za nowym pracodawcą.

Jednym z najaktywniejszych klubów zamierza być Melbourne City – w ekipie Warrena Joyce’a na wyjazd niecierpliwią się Neil Kilkenny i Marcin Budziński. Znak zapytania stawia się też przy McCormacku.

Jak wygląda rynek transferowy w A-League?

Australia pod względem zasad transferowych znajduje się w innym kręgu kulturowym. Kluby i media z Antypodów coraz częściej stawiają diagnozę, że w kolejnych latach obowiązywania rygorystycznych obostrzeń liga przestanie się rozwijać i stanie w miejscu.

Ruchy transferowe pomiędzy klubami A-League musząc odbywać się przy naginaniu przepisów i wczytywaniu się w kruczki prawne. Według serwisu transfermarkt.de przez ostatnie 4 sezony przeprowadzano tylko 2 transfery gotówkowe. Sporo do powiedzenia mają też sami zawodnicy, przez co najwyższa klasa rozgrywek piłkarskich w Australii jest zdecydowanie rynkiem pracownika.




Jak wygląda sytuacja Marcina Budzińskiego?

W australijskich mediach pojawiły się doniesienia zza klubowych kulis o wymuszeniu przez Budzińskiego i Killkennyego zgody na odejście w styczniowym oknie transferowym. Do klubu doszedł już Dario Vidosic – nowy nabytek z Wellington Phoenix, co oddala Polaka od podstawowego składu.

Marcin Budziński pojawił się w przed sezonem 17/18 przy masowym błysku fleszy. Z ekstraklasowej Cracovii przeszedł na zasadach dwuletniego kontraktu marquee player, co w Australii oznacza brak limitu płacowego dla klubu, zainteresowanie mediów i wysokie oczekiwania wobec zawodnika.

Medialny szum i nie do końca zrozumiałe ruchy Warrena Joyce’a mogą być dla Budzińskiego dobrym alibi, gdy spróbuje się odszukać powody, dla których nie zdobył australijskich boisk. Potwierdza się też hipoteza o trudnościach w szybkim dostosowaniu się do azjatyckiej piłki zawodników z europejskich lig. U Adriana Mierzejewskiego swoje zrobiło doświadczenie z „sąsiedniej” ligi katarskiej.

Marcin Budziński w 13 kolejkach ligowych pojawił się 8 razy na boisku (3 w wyjściowym składzie)- zagrał łącznie 371 minut. Zdobył historyczną, bo pierwszą bramkę Polaka w A-League (derby Sydney, 14 października).

Okiem eksperta

Odejście Budzika to rozsądna decyzja. Joyce nie przepada za zmianami w trakcie meczów. Budziński to jeden z najmniej „używanych” marquee w historii. Ruchy Joyce’a bywały niezrozumiałe – wydaje się, że momentami w ogóle nie reaguje na wydarzenia na murawie. 

Budzik grał na swoim stałym poziomie. Nie zawinił niczym konkretnym, choć można mieć zastrzeżenia do jego przygotowania fizycznego. Zdarzało się, że odstawał od szybkiego i „fizycznego” tempa A-League. Swoje zrobiła też długa saga transferowaKonrad Frąc.

Źródło: The Heral Sun

One thought on “Koniec australijskiej przygody Marcina Budzińskiego”

  1. Wielka szkoda Budzika nie wkomponował się w ligę i teraz czas na decyzje o powrocie pewnie do Polski bo jeśli ma siedzieć na ławie to lepiej jak by grał w średniaku z Ekstraklasy.

Pozostaw odpowiedź Marcin Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *