Skrótem przez #10 kolejkę

Ta kolejka, po której w polskich mediach napisano najwięcej nagłówków o A-League w historii. Dziesiąty weekend z trzynastą edycją A-League, pięć spotkań i 12 bramek.

 Krótko o meczach


  • Melbourne Victory – Adelaide United 1:2 (skrót)

    (Milligan 56′) – (Baba 17′), Blackwood (72′)

W 3. kolejce spotkanie obu drużyn zdominowały dwa nazwiska. Vince Lia zanotował dwie nominacje do bramki sezonu, a Besart Berisha dopisał swoją 103. bramkę na australijskich boiskach. Zdołał też uzyskać bana na dwie kolejki za odepchnięcie sędziego liniowego.

Jedna z najstarszych rywalizacji w A-League przez ostatnia lata była dość jednostronna. Wygrana w grudniowej kolejce była ledwo trzecim zwycięstwem Adelajdy w Melbourne na przestrzeni minionych sześciu lat. Gdy w 2011 roku goście z stolicy stanu Australia Południowa jedyny raz strzelili gospodarzom 4 bramki, to w lidze grało jeszcze North Queensland Fury.

Kevin Muscat potrzebował jednego punktu, by znaleźć się w czołowej szóstce, jednak Besart Berisha i spółka nie zdołali uzyskać korzystnego rezultatu nawet w sytuacji, gdy w ciągu 5 minut z boiska wylecieli Daniel Adlung i Ben Garuccio. W 44. minucie Victory odbiło się od Paula Izzo, który wybrnął z rzutu karnego i dobitki.
Adelajda z dziewiątką zawodników na boisku umieściła się na czwartej pozycji w tabeli po trzech zwycięstwach w ostatnich czterech kolejkach i jednym przegranym finale FFA Cup.




  • Brisbane Roar – Wellington Phoenix 0:0 (skrót)

    W 4. kolejce obie ekipy dały sobie po spektakularnym geście. Brisbane oddało 3 bramki w 20. minut, co w historii A-League zdołano osiągnąć w szybszym tempie tylko raz, 8 lat temu. W zamian Wellington zgubiło trzybramkowe prowadzenie. Podobną stratę w australijskich rozgrywkach odnotowano wcześniej tylko w pięciu spotkaniach.

Miejscowi kibice mieli nosa przy rezygnacji z pojawienia się na stadionie Suncorp. Na palcach jednej ręki dałoby się podliczyć momenty meczu, wśród których byłaby też przepychanka Skapetisa z Hingertem (150. mecz w A-League od czasu debiutu w sezonie 09/10), gdy ten pierwszy celowo nadepnął na drugiego. Lepsze wrażenie pozostawiło po sobie Wellignton, ale noty za styl przydają się w skokach narciarskich, a nie drużynom z ostatnich miejsc tabeli.

W dziesięcioletniej historii zmagań obu zespołów jedyne spotkanie bez bramek zanotowano w styczniu rok temu. Przez pozostałe lata stolica stanu Queensland zdobywała przeciwko Nowej Zelandii minimum jedną bramkę.
Dla Brisbane był to drugi bezbramkowy remis w sezonie, gdy 5. kolejek temu taki sam wynik widziano z Mariners. W tej edycji A-League ekipa Johna Aloisiego jest jedyną, która potrafi skończyć mecze z takim rezultatem.

 


  • Western Sydney Wanderers – Sydney FC 0:5 (skrót)

    (Mierzejewski 14′, 45′), (Brosque 41′), (Scott 53′, sam.), O’Neill (76′)

Po 3. kolejce niebo nad Sydney pozostało w lekkich odcieniach czerwieni, a Niebiescy podmienili ciąg 9 zwycięstw na passę 9 nieprzegranych spotkań z rzędu. W mieście wciąż obowiązywało lutowe zwycięstwo, gdy w drodze po mistrzostwo ekipę Grahama Arnolda zatrzymał Bruno Santalab.

Piłkarskie derby największego miasta na Antypodach wyróżniają się w australijskim sporcie. Na każde spotkanie z dodatkową motywacją wychodzą nie tylko zawodnicy. Na trybunach przez całe spotkania panuje pokaz kolorów i kibicowskiej pasji, przez co w transmisjach telewizyjnych co chwilę pojawiają się przebitki z sektorów wypełnionych przez fanów. W 10. kolejce na stadionie pojawiło się około 3 tysiące widzów więcej, niż w trakcie pierwszego spotkania w październiku.

Siedemnaste derby Sydney wyglądały bardziej jak sprawa dla Rzecznika Praw Obywatelskich, niż piłkarskie spotkanie obecnego mistrza z szóstym zespołem w ubiegłym sezonie. U kibiców Zachodniego Sydney bezlitośnie naruszono zasady współżycia i sprawiedliwości społecznej, a głównym prowodyrem okazał się Adrian Mierzejewski. Czerwone Sydney nigdy jeszcze w swojej historii nie przegrało tak wysoko.

Były reprezentant Polski poprowadził niebieskie Sydney do najokazalszego wyniku w derbach, zastępując w kreowaniu gry nieobecnego Milosa Ninkovicia. Po meczu jeszcze nigdy nie napisano tylu nagłówków o A-League w polskich mediach internetowych, a wśród nich pojawiły się nieśmiałe apele do Adama Nawałki. W poprzednim pojedynku dwóch części miasta Polak pauzował w powodu urazu. Do tej pory jedynym naszym rodakiem (od strony rodziców), który grał w derbach był Nikolai Topor-Stanley. Więcej o Mierzejewskim w osobnym wpisie.

U Josepa Gombau pozostał nierozwiązany problem w środku pola. Bracia Baccus w kolejnym meczu mieli trudności w wykreowaniu akcji przy pressingu rywala. Derby ujawniły też ograniczenie taktyki związanej z ustawianiem wysoko „dziesiątek” – przy schodzącej klasycznej „szóstce” do obrońców „dziesiątki” zostają odcięte od podań kolegów z drużyny.


Dwa łyki statystyki. W derbach zespół Grahama Arnolda dobił do 550. bramek w 330. meczach na szczeblu A-League. Pozostałe miejsca na podium zajmują Melbourne Victory (303) i Brisbane (328). Niebieskie Sydney zostało jednocześnie pierwszym zespołem, który w stu meczach nie musiał wyciągać piłki z własnej siatki, co oznacza, że 30% spotkań zakończyli bez straty gola.

 




  • Perth Glory – Newcastle Jets 1:2 (skrót)

    (Knowles 20′), (Koutroumbis 88′), (Walker 90+2′, sam.)

Zespół z szóstego pod względem liczby mieszkańców miasta Australii nigdy jeszcze w swojej historii przed 10. kolejką nie posiadał tylu punktów, takiej ilości bramek i nie znajdował się na drugim miejscu w tabeli.

Do Perth zabrali się z drużyną Roy O’Donovan, czyli najlepsze strzelec w lidze i Wayne Brown, którzy zeszłą kolejkę spędzili jeszcze w klubowych gabinetach rehabilitacyjnych. Irlandczyk nie powrócił z Australii Zachodniej w jednym kawałku. Diagnoza po spędzeniu niewielu ponad 30 minut w drugiej połowie nie pozostawiła złudzeń – naderwany jeden z mięśni przy pachwinie i minimum trzy miesiące przerwy.

Glory na swoim stadionie ostatni raz nie znalazło drogi do siatki Jetsów w… 2007 roku. Trafienie Joe’a Knowlesa, któremu w lipcu stuknęło 21 lat, oznaczało, że przez dekadę i 15 meczów z rzędu golkiper Jetsów musiał przynajmniej raz wyciągać piłkę z własnej bramki.

W 2. kolejce ekipa Erniego Merricka pozwoliła sobie wyrwać komplet punktów w doliczonym czasie gry. Na listę strzelców wpisał się bezbłędną „główką” Adam Taggart, który obecnie zmaga się z urazem ścięgien kolanowych. Karma tym razem wywinęła ostry zwrot w stronę Jetsów. W 88. minucie kontaktowe trafienie zanotował Johnny Koutroumbis, a po regulaminowym czasie największym pechowcem weekendu został kapitan Glory, Jeremy Walker. Przy próbie wybicia wrzutki z rzutu rożnego skierował piłkę do siatki swojego kolegi z drużyny, Liama Reddy’ego.


  • Melbourne City – Central Coast Mariners 1:0 (skrót)

    (McCormack 59′)

Po poprzedniej kolejce zawodnicy, którzy u siebie za południową bramką widzą otwartą Brisbane Water, zajmowali czwartą pozycję ze stratą tylko trzech punktów do City. Po jednej trzeciej sezonu byli zaskoczeniem dla wszystkich ekspertów prawie tak dużym jak dyspozycja Jetsów. W dziesiątym weekendzie z A-League wrócili do dyspozycji, którą pamiętano z zeszłego sezonu. Marcin Budziński obejrzał cały mecz z ławki rezerwowych. Więcej o Polaku w osobnym wpisie.

City ostrzeliwało Bena Kennedy’ego na wszystkie strony, a jedną z piłek z linii bramkowej wybił Daniel De Silva. Dla 20. latka, który praktycznie odpowiada za wszystkie akcje ekipy z Gosford, to prawdopodobnie ostatni sezon w Mariners. Klub nie zdoła zatrzymać zawodnika, który w zeszłej kolejce odebrał piłkę na połowie rywala, po czym przebiegł ponad 100 metrów i zanotował asystę, która przyczyniła się do wygranej nad Perth.

Golkiper Mariners skapitulował dopiero w 58. minucie, gdy Ross McCormack został historycznym zdobywcą 300. bramki klubu z Melbourne w historii ich występów w A-League. Do półki z trzecią setką goli szybciej zdołały dotrzeć tylko Victory, Brisbane i samo Central Coast.

W ostatnich dziesięciu minutach spotkania City było blisko utraty punktów. Brak sędziowskiej reakcji na groźne uderzenie Hoole’a przez La Roccę i perfekcyjny wślizg Mauka sprawiły, że Warren Joyce nie stracił dystansu do Sydney i Jetsów.


Kolejka #10 w liczbach


Najwięcej celnych strzałów na bramkę: 11 (Sydney)

Najszybsza bramka: Adrian Mierzejewski (Sydney) – 14. minuta.

Najpóźniej zdobyta bramka: Jeremy Walker (Perth) – 90 + 2. minuta

Nietypowa statystyka: Vedran Janjetovic (WSW) po utracie 5 bramek w meczu wciąż pozostaje bramkarzem z największą ilością obronionych strzałów w tym sezonie.

Największa frekwencja: 36,433 (ANZ Stadium, Western Sydney Wanderers)

Najmniejsza frekwencja: 5,192 (Brisbane)

Najlepsi strzelcy: 

  • 7 – Roy O’Donovan (Jets), Andrija Kaludjerovic (Wellington), Ross McCormack (City)
  • 6 – Bobô (Sydney)
  • 5 – Andrew Nabbout (Jets)
  • 4 – Oriel Riera (Wanderers), Dario Vidosic (Wellington), Dimitri Petratos (Jets), Besart Berisha (Victory), Massimo Maccarone (Roar), Adrian Mierzejewski (Sydney)

Najwięcej asyst:

  • 5 – Roy Krishna (Wellington)
  • 4 – Andrew Nabbout (Jets), Leroy George (Victory)
  • 3 – Andrew Hoole (Mariners), Bobô (Sydney), Dimitri Petrator (Jets), Nick Fitzgerald (City), Nikola Mileusnic (Adelaide)

Najwięcej żółtych kartek:

  • 5 – Manny Muscat (City)
  • 4 – Goran Paracki (Wellington), Carl Valeri (Victory), Ivan Vujica (Jets), Rhys Williams (Victory), Josh Risdon (WSW), Ersan Gulum (Adelaide), Robert Cornthwaite (WSW), Michale Jakobsen (City)

Najwięcej czerwonych kartek:

  • 2 – Osama Malik (City), Ben Garuccio (Adelaide)

Kolejka #10 według Australii


Gol kolejki: Mark Milligan (Victory) przeciwko Adelaide United

Obrona kolejki: Paul Izzo (Adelaide) broni rzut karny Besarta Berishy (Victory) i dobitkę Leroya George’a (Victory) w 44. minucie

Gracz kolejki: Adrian Mierzejewski (Sydney FC

Mecz kolejki: Melbourne Victory – Adelaide United

Jedenastka kolejki:

Paul Izzo (Reds), Bart Schenkenfeld (City), Jordy Buijs (Sydney FC), Alex Wilkinson (Sydney FC), Isaias (Reds), Nikola Mileusnic (Reds), Stefan Mauk (City), Adrian Mierzejewski (Sydney FC), Alex Brosque (Sydney FC), Jacob Italiano (Glory), Baba Diawara (Reds)

Trener kolejki: Marco Kurz (Reds)

Zdjęcie: a-league.com.au

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *