Skrótem przez #13 kolejkę

Ta kolejka, w której obrona Perth okazała się katastrofą budowlaną. Trzynasty weekend z trzynastą edycją A-League, pięć spotkań i 14 bramek.

 Krótko o meczach


  • Melbourne Victory – Newcastle Jets 2:1 (skrót)

    (Barbarouses 33′), (Berisha 53′) – (Hoffman 45+1′)

Jeden z najsłabszych startów sezonu powoli staje się średnio przyjemną w wspominaniu anegdotą w Melbourne. Fani Navy Blues na koniec roku dostali nie tylko komplet punktów w ostatnich trzech meczach, ale po raz pierwszy w tym sezonie zobaczyli wygraną na AAMI Park.

Besart Berisha i koledzy zmazali ogromną plamę, którą dali w 8. kolejce, gdy wrócili z Newcastle wrócili poobijani czterema bramkami. Z tamtych chłopców do bicia zmienili się w profesjonalistów, którzy wszystkim płacącym za bilety wstępu sprezentowali kilka zwrotów akcji (słupek, nieuznany gol Berishy), a przede wszystkim sytuacji bramkowych (uroda trafienia Barbarousesa). Nie zabrakło nawet niewykorzystanej jedenastki w wykonaniu Marka Milligana (pierwszej w karierze), którą wybił Glen Moss.

Na osobny akapit zasługuje wzmianka, że Besart Berisha z impetem po raz 106. odnalazł drogę do siatkę rywala na boiskach A-League. Kosowianin przedłużył przed poprzednią kolejką umowę i zostaje w Melbourne do końca przyszłego sezonu.


  • Adelaide United – Brisbane Roar 1:2 (skrót)

    (Blackwood 69′) – (Ben Khalfallah 33′), (Maccarone 45′)

Adelajda znów nie wygrała z Brisbane trzeciego meczu z rzędu, a Roar ostatni raz czyste konto w dwóch wyjazdach po sobie zachowało w sezonie 15/16. Nie wiadomo, czy większą sztuką jest przegrać przy przewadze jednego zawodnika przez całą drugą połowę, czy wygrać mimo braku jednego zawodnika przez całą drugą połowę. Obu zespołom udało się to osiągnąć.

Przy każdej z bramek wydarzyła się katastrofa antropogeniczna, czyli taka wywołana przez człowieka. Przy otwarciu wyniku z lekkim podaniem minął się Isaias, przez co otworzył szlaban autostrady w stronę słupków Paula Izzo. Z kolei Nathan Konstandopoulos powinien zainwestować w karnet na siłownię, by następnym razem nie dać się tak prosto przepchnąć rywalowi. Całą drugą połowę ustawił swoim nieprzemyślanym wślizgiem Matt McKay, który w 69. minucie powinien pilnować strefy, a nie przebierać się po czerwonej kartce w szatni.


  • Sydney FC – Perth Glory 6:0 (skrót)

    (O’Neill 21′), (Mierzejewski 58′), (Brosque 62′), (Bobô 67′ k., 90′, 90+5′ k.)

Koledzy Adriana Mierzejewskiego odpalili fajerwerki na kilkadziesiąt godzin przed sylwestrem. Na linii ostrzału znaleźli się goście z Perth, którzy nie potrafią grać na wyjazdach. Ostatni raz komplet punktów z dwóch spotkań z rzędu poza domem przywieźli z przedostatnich rund sezonu 15/16. Z kolei Sydney nie mogło znaleźć sobie lepszego kompana do przedwczesnego świętowania nowego roku – siedem wygranych po kolei to jedna z najlepszych pass przeciwko ligowym rywalom. W sobotni wieczór obrona Glory została przedziurawiona najwyższą porażką w historii klubu. Spektakl rozpoczął Brandon O’Neill, były podopieczny Kenny’ego Lowe’a.

Jednym z kanonierów został Adrian Mierzejewski. W szturm na bramkę Liama Reddy’ego włączył się siódmą bramką w sezonie (dwie minuty po nieuznanym przez VAR trafieniu), asystą i asystą drugiego stopnia. Polak po raz drugi został uznany za gracza kolejki.

Graham Arnold skończył 2017 rok w tym samym miejscu, co zaczął – w drodze ku mistrzostwu. Poprowadził klub do 22 zwycięstw na przestrzeni 365 dni. W tym czasie zobaczył 61 bramek swoich zawodników, a w 15 spotkaniach nie musiał przejmować się straconym golem. Ostatni raz wychodził pokonany z własnego stadionu 23 mecze temu. W cały rok uzbierał 91 punktów na 105 możliwych!

Bobô zatrzymał swój celownik na 21 trafieniach. W ciągu dwóch ostatnich kolejek zgromadził 7 bramek. W historii A-League tylko jeden zawodnik w ciągu roku zdołał częściej denerwować bramkarzy rywali – Bruno Fornaoli (obecnie kontuzja) wywindował rekord do 25 goli.

Niebiescy wywindowali swoją ośmiopunktową przewagę nad resztą stawki wyrównaniem klubowego rekordu pod względem najwyższej wygranej. W sezonie 12/13 zdemolowali Wellington 7:1.


  • Central Coast Mariners – Wellington Phoenix 0:0 (skrót)

Mecz, w którym gospodarzenie nie dojechali na pierwszą połowę, a po przerwie goście nie wyszli z szatni. Wellington zakończyło 2017 rok na ostatnim miejscu w tabeli (ledwo 2 punkty z całego grudnia) z mocno widoczną stratą do przedostatniej pozycji.


W każdym z przegranych spotkań zdarzały się długie momenty, gdy zawodnicy Kalezica robili wszystko jak trzeba. Do gwizdka sędziego na przerwę na boisku istnieli tylko przedstawiciele Nowej Zelandii, wśród nich Roy Krishna, który wrócił po trzytygodniowej pauzie z powodu urazu kolana. Dla fanów The Nix było to lekkie pocieszenie po oficjalnym info o podpisaniu półtorarocznego kontraktu z City przez Vidosica. Po zmianie stron wyglądali już jak zespół z ligowego dna.
Mariners sobie tylko znanym sposobem nie zdołało zwiększyć grudniowej zdobyczy punktowej, zatrzymując się na czterech punktach w miesiącu i trzecim remisie w historii swoich meczów na przełomie roku.


  • Western Sydney Wanderers – Melbourne City 2:1 (skrót)

    (Riera 30′), (Bridge 32′) – (McCormack 25′)

Tylko w Australii uważa się, że parę godzin po świętowaniu północy nowego roku to dobra okazja do rozegrania ligowego meczu. Wszystkie trzy gole (i jeden słupek Kusukamiego) pojawiły się na tablicy wyników po chaotycznym siedmiominutowym fragmencie pierwszej połowy.
Chwilę przed zejściem na przerwę Vedran Janjetovic powiększył swoją przewagę nad pozostałymi golkiperami w A-League w obronionych strzałach. Pomocny okazał się Ross McCormack, który nie wykorzystał swojej pierwszej jedenastki na australijskich boiskach.
Marcin Budziński ostatni raz pojawił się na boisku dwie kolejki temu na ostatni kwadrans meczu (z doliczonym czasem).


Dwa łyki statystyki. Wanderers od początku swojego istnienia nigdy jeszcze nie pozwolili City wyjechać z Zachodniego Sydney z trzema punktami. Iacopo La Rocca dołączył do klubu z zawodnikami, którzy rozegrali setne mecze w A-League. Co ciekawe, 58 z nich zaliczył w koszulce czerwono-czarnych, zanim przeszedł przed dwoma sezonami do Adelajdy.

Kolejka #13 w liczbach


Najwięcej celnych strzałów na bramkę: 16 (Sydney)

Najszybsza bramka: Brandon O’Neill (Sydney) – 21. minuta.

Najpóźniej zdobyta bramka: Bobô (Sydney) – 90 + 5. minuta

Nietypowa statystyka: Matt McKay zobaczył 6. czerwoną kartkę w A-League. Częściej z boiska wylatywał tylko Nigel Boogaard (9).

Największa frekwencja: 15,584 (AMI Park, Melbourne)

Najmniejsza frekwencja: 9,110 (Central Coast Stadium, Wellington)

Najlepsi strzelcy: 

  • 14 – Bobô (Sydney)
  • 8 – Andrija Kaludjerovic (Wellington), Ross McCormack (City)
  • 7 – Roy O’Donovan (Jets), Adrian Mierzejewski (Sydney), Massimo Maccarone (Roar)

Kolejka #13 według Australii


Gol kolejki: Druga bramka Bobô (Sydney) przeciwko Perth Glory

Obrona kolejki: Vedran Janjetovic (WSW) broni karnego Rossa McCormacka z (City) w 39. minucie.

Gracz kolejki: Adrian Mierzejewski

Mecz kolejki: Western Sydney Wanderers – Melbourne City

Jedenastka kolejki:

Ben Kennedy (Mariners), Jason Geria (Victory), Andrew Durante (Phoenix), Jacob Pepper (Roar), Adrian Mierzejewski (Sydney FC), Fahid Ben Khalfallah (Roar), Brandon O’Neill (Sydney FC), Roly Bonevacia (Wanderers), Bobo (Sydney FC), Oriol Riera (Wanderers), Leroy George (Victory)

Trener kolejki: Graham Arnold (Sydney)

Zdjęcie: a-league.com.au

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *