Skrótem przez kolejkę #9

Ta kolejka, w której Sydney FC oddaliło się od reszty stawki. Dziewiąty weekend z trzynastą edycją A-League, pięć spotkań i 12 bramek.

 Krótko o meczach


  • Adelaide United – Sydney FC 0:1 (skrót)

    (Bobo 45′)

Po zaledwie 10. dniach od dwugodzinnego finału FFA Cup, przegranego przez Adelajdę, oba zespoły spotkały się ponownie, tym razem w ramach 9. kolejki A-League. Ekipa z Australii Południowej długimi fragmentami przeważała, jednak licznik z wynikiem na Coopers Stadium zmienił się tylko na korzyść gości.

Przy jedynym trafieniu w meczu błąd popełnił Ryan Kitto, skrzydłowy Redsów, który dwie kolejki temu wyrwał 3 punkty dla Adelajdy w doliczonym czasie z Mariners, a w poprzedniej kolejce trafił do siatki Wanderers. Nie zdołał przerwać długiego przerzutu Josha Brillane, który trafił tuż przy końcowej linii do Luke’a Wilkshire, a ten wślizgiem wystawił piłkę do brazylijskiego snajpera – strzelca zwycięskiej bramki w dogrywce finału sprzed 10. dni.

Więcej o Mierzejewskim w osobnym wpisie.


  • Western Sydney Wanderers – Brisbane Roar 0:2 (skrót)

    (Maccarone 45′), Franjic (66′)

Etatowi uczestnicy finałowych serii w poprzednich sezonach notorycznie zawodzą swoich kibiców od października. Ostatnią wygraną Wędrowców widziano w kolejce otwierającej sezon, a Brisbane na pierwsze trzy punkty kazało czekać swoim fanom do 7. kolejki.

Wyjazdowa wygrana w Zachodnim Sydney była dla zespołu Johna Aloisiego jak odnalezienie jeziorka billabong dla zagubionego turysty w buszu. Po okresie punktowej suszy, która trwała w minionych kolejkach, Brisbane zdołało wyjść przed Wanderers i zepchnąć ekipę Josepa Gombau na przedostatnie miejsce w tabeli.

Massimo Maccarone dopisał już swoją czwartą bramkę w Australii, a jest w wieku, w którym na europejskich boiskach w pobliżu słupków pojawia się już chyba tylko Gianluigi Buffon. W drugiej połowie wynik zabezpieczył Ivan Franjic, który na boisku przebywał ledwo od minuty, gdy zmienił Petrosa Skapetisa. Strzał godny „stadionów świata” był pierwszym trafieniem zawodnika od czasu, gdy w styczniu pokonał Janjetovicia, będąc jeszcze w koszulce Melbourne City.

W swoim 150. meczu w historii A-League Zachodnie Sydney po 90. minutach zostało bez wygranej w ósmej kolejce z rzędu, Oriela Riery i Jaushuy Sotirio, którzy wylądowali u klubowych lekarzy.



  • Newcastle Jets – Melbourne City 1:2 (skrót)

    (Nabbout 32′) – McCormack (40′ k.), Muscat (86′)

Przed sobotnim meczem w szatniach obu zespołów odnotowano kilka małych wstrząsów sejsmicznych. W Newcastle co chwilę otwierały się drzwi klubowych gabinetów lekarskich z nowym pacjentem. W Melbourne podziękowano  Michaelowi Valkanisowi, asystentowi trenera Warrena Joyce’a, który prowadził zespół podczas bezkrólewia po odejściu Johna van’t Schipa, a przed przylotem Brytyjczyka z Wigan Athletic. Na swoim postawił też Tim Cahill, który lada dzień miał opuścić skład City z rozwiązanym kontraktem za zbyt małą ilość minut spędzanych na boisku, gdy Rosja na horyzoncie. W poprzednim sezonie na boisku spędzał średnio 64 minuty – w tym już tylko 16 minut.

Przetrzebiony skład Jetsów przelatywał nad obroną City, jakby w klubowym szpitalu znajdowały się tylko wolne łóżka. Piąta bramka Nabbouta przybliżyła ekipę z Newcastle do większej liczby zwycięstw, niż w całym poprzednim sezonie, a mówimy zaledwie o jednej trzeciej obecnego sezonu. Przy otwarciu wyniku uczestniczył… Marcin Budziński, który tylko z powodu ograniczeń związanych z zasadami przyznawania asyst nie został bezpośrednim asystującym. Więcej o Budzińskim w osobnym wpisie.

Ernie Merrick jako pierwszy trener w historii A-League dobił do 250. meczów w roli trenera (Victory – 151, Wellington – 90, Jets – 9).

City zdołało ukąsić tylko w dwóch momentach, a i tak potrzebowało do tego dekoncentracji Jetsów, które przy obu bramkach musiało pomóc. O ile incydent poprzedzający jedenastkę McCormacka to kwestia interpretacji sędziowskiej i większej delikatności Nigela Boogaarda, to już nieumiejętność wybicia piłki z własnego pola karnego w 85. minucie było wyłożeniem czerwonego dywanu przed odpaleniem w okno ze strony Manny’ego Muscata.


  • Wellington Phoenix – Melbourne Victory 2:3 (skrót)

    (Kaludjerovic 29′, 31′) – Berisha (54′), Paracki (57′ sam.), Troisi (86′)

Obie drużyny, by po meczu nie musiały skreślać sezonu na straty, wychodziły na stadion w Wellington po jedyny satysfakcjonujący wszystkie strony rezultat, czyli pozbawienie rywala trzech punktów. O poprzedniej kolejce, gdy dały sobie powbijać cztery bramki, zawodnicy The Nix i Victory rozmawiają już tylko między sobą po kryjomu.

Melbourne schodziło na przerwę ze stratą dwóch bramek. W Wellington mają jednak rozmach w traceniu przewagi – w 4. kolejce zdarzyło się im zgubić prowadzenie trzema bramkami nad Brisbane. Z dna tabeli przedstawicieli Nowej Zelandii nie zdołały wypchnąć nawet dwie bramki od Andrija Kaludjerovica, zdobyte głową w ciągu niecałych 2 minut. Serb zrównał się w klasyfikacji najlepszych strzelców tego sezonu z Irlandczykiem, Roy’em O’Donovan’em z Newcastle.


Ekipa z Kraju Długiej Białej Chmury ma już tylko o jedną straconą bramkę mniej, niż Jets, najczęściej trafiające do siatek rywali. Keegan Smith i Lewis Italiano, dwójka golkiperów Wellington, w dotychczasowych kolejkach już 20 razy musiała wyciągać futbolówkę z własnej bramki.

Victory wróciło do pierwszej szóstki w tabeli przy pomocy jednego nazwiska. Besart Berisha zmagał się już nie tylko z historią ( 106. bramka w A-League) i sędziami liniowymi (odepchnięcie sędziego w 3. kolejce i ban na dwa mecze), a teraz doszło jeszcze VAR.
W 17. minucie nie uznano bramki najlepszego strzelca w historii australijskiej ligi, gdy po konsultacji sędziów wyszło, że znajdował się na pozycji spalonej. Z ripostą Kosowianin odczekał do 54. minuty – uzyskał kontaktowego gola po dobitce strzału Kosty Barbarousesa. Miał też udział przy trzecim trafieniu, gdy przytomnym podaniem zauważył wychodzącego na czystą pozycję Jamesa Troisiego.


  • Central Coast Mariners – Perth Glory 1:0 (skrót)

    (Powell 78′)

Marynarze z Paulem Okonem na mostku kapitańskim przeobrazili się dość niespodziewanie w drugą ligową niespodziankę. Pierwsi są oczywiście The Jets, na których skierowane są wszystkie reflektory. Klub, gdzie jeden ze sponsorów ustawił w formie reklamy wielkie, dmuchane sosy, w przedsezonowych typach ustawiany był na dole tabeli. Wygrana z Perth to już trzeci komplet punktów w ostatnich czterech kolejkach, a czwartą pozycję w tabeli ostatni raz widziano prawdopodobnie w sezonie 13/14, który zakończono w półfinale.

W składach obu ekip pojawiły się dwa nazwiska, które w notesach każdego szanującego się skauta powinny być zakreślone czerwonym kolorem. Kenny Lowe z zachodu przywiózł własną gwiazdkę, 16-letniego Jacoba Italiano, który w Gosford rozegrał trzeci mecz w pełnym wymiarze, choć wydaje się, że dopiero niedawno nauczył się chodzić.

W podobnym wieku debiutował Daniel De Silva, który u Paula Okona rozgrywa obecnie swój pierwszy sezon życia. Nad epopeją transferową, poprzedzającą wylot zawodnika do Europy przed dwoma latami, warto się na moment zatrzymać. Perth próbowało się wówczas porozumieć z włoską Romą. Australijskie media donosiły o przeprowadzce, a sam klub podzielił się taką informacją w swoich social mediach. Po medialnej burzy nastąpiła cisza, a De Silva wciąż znajdował się w składzie Glory. Ostatecznie przeniósł się z podwórek Perth na zasadzie wypożyczenia do holenderskiej Rody Kerkrade. Wcześniej nie zdarzało się, by europejski klub, zamiast definitywnego transfery, wybierał wypożyczenie.
Na wypożyczeniu rozegrał 8 spotkań w ciągu dwóch sezonów. Jednym z oficjalnych powodów powrotu na Antypody miał być uraz, którego nabawił się w Holandii. W Perth nie przekonał swoimi europejskimi doświadczeniami Kenny’ego Lowe’a i przeniósł się na środkowe wybrzeże Nowej Południowej Walii. W trakcie negocjacji z Mariners odezwała się niespodziewanie Roma, a powodem może być nieznany procent karty zawodnika, który posiada Rzym.

Były trener De Silvy o zbyt szybkim odpuszczeniu juniora mógł się przekonać w 78. minucie. De Silva przemknął obok jego ławki w trakcie rajdu lewym skrzydłem, po czym odważnie wszedł w Granta i Mallię, a zakończył asystą do Blake’a Powella, znajdującego się na boisku od niecałej minuty.


Kolejka #9 w liczbach


Najwięcej celnych strzałów na bramkę: 8 (Jets)

Najszybsza bramka: Andrija Kaludjerovic (Wellington) – 29. minuta.

Najpóźniej zdobyta bramka: James Troisi (Victory) – 86. minuta

Nietypowa statystyka: Wellington Phoenix po raz pierwszy w swojej historii przegrała mecz, w którym prowadziła 2:0.

Największa frekwencja: 8,215 (ANZ Stadium, Western Sydney Wanderers) [średnia kolejki: 7445 widzów]

Najmniejsza frekwencja: 5,765 (Wellington)

Najlepsi strzelcy: 

  • 7 – Roy O’Donovan (Jets), Andrija Kaludjerovic (Wellington)
  • 6 – Ross McCormack (City), Bobô (Sydney)
  • 5 – Andrew Nabbout (Jets)
  • 4 – Oriel Riera (Wanderers), Dario Vidosic (Wellington), Dimitri Petratos (Jets), Besart Berisha (Victory), Massimo Maccarone (Roar)

Najwięcej kartek:

  • 5 – Manny Muscat (City)
  • 4 – Goran Paracki (Wellington), Carl Valeri (Victory), Ivan Vujica (Jets), Rhys Williams (Victory)

Kolejka #9 według Australii


Gol kolejki: Blake Powell (Central Coast Mariners) przeciwko Perth Glory

Gracz kolejki: James Troisi (Victory)

Jedenastka kolejki:
Dean Bouzanis (City), Daniel Bowles (Roar), Jake McGing (Mariners), Alex Grant (Glory), Rhys Williams (Victory), Josh Brillante (Sydney FC), Daniel De Silva (Mariners), Eric Bautheac (Roar), Leroy George (Victory), Andrija Kaluderovic (Phoenix), Besart Berisha (Victory)

Zdjęcie: a-league.com.au

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *