Skrótem przez kolejkę #2

Drugi weekend z trzynastą edycją A-League, pięć spotkań, w których tylko raz wygrał gospodarz i 19 bramek.

Krótko o meczach


  • Brisbane RoarAdelaide United 1:2 (zobacz skrót)

Maccarone (8′) – Kitto (88′), Absalonsen (90+’)

Podobno na Sardynii żyje najwięcej najstarszych mężczyzn na świecie. W Australii musi istnieć równie sprzyjający klimat, skoro Massimo Maccarone w wieku 38 lat jest głównym działem Brisbane. W 8. minucie został 7. najstarszym strzelcem w historii A-League. Na 1. miejscu znajduje się legendarny Bobby Charlton, który z chwilą gola miał 42 lata w metryce.

Nie obyło się bez iście filmowych dram. Sytuacje sam na sam, bramkarze w dobrej formie, międzydrużynowa przepychanka i kluczowe dwie minuty na koniec. Z chwilą, gdy kibice Brisbane umawiali się na wyjścia w miasto, a sędzia już prawie dmuchał w gwizdek, Ryan Kitto zdobył swojego pierwszego gola dla Adelajdy, a trzy punkty w doliczonym czasie wyciągnął Johan Absalonsen.

  • Western Sydney Wanderers – Central Cost Mariners 2:2 (zobacz skrót)

    Riera (39′ k.), Bonevacia (69′) – Asdrubal (21′), De Silva (63′)

Marynarze po zatonięciu w poprzedniej kolejce nie zamierzali wylądować na mieliźnie. W całym meczu dwukrotnie tracili prowadzenie. Wędrowcy nie przegrali już dziewiątego spotkania w ramach sezonu zasadniczego A-League.

Riera ponownie zaimponował skutecznością. Wykorzystany karny to jego piąta bramka w szóstym spotkaniu w koszulce Wanderers. Kiks Janjetovicia, bramkarskiego bohatera z pierwszego weekendu, pozwolił na zapisanie drugiej bramki na koncie Asdrubala. Na przeciwnym końcu boiska błąd zaliczył też Tom Glover, otwierając siatkę Marynarzy w 63. minucie już po raz siódmy, choć sezon nie zdążył się jeszcze rozkręcić. Asysta kolejki należy się Hoole’owi za jego przegląd pola i posłanie piłki w „długą uliczkę” De Silvie jak za najlepszych czasów Andreasa Iniesty.

W 83. minucie na boisku pojawiła się wielka postać. Najlepszy strzelec dwóch poprzednich sezonów w składzie Wędrowców. Brendon Santalab po raz setny pojawił się na boiskach A-League.
Przez całe spotkanie swoją okrągłą liczbę rozgrywał też Joshua Rose w defensywie Marynarzy. Razem z nim jeszcze tylko dziewięciu graczy przekroczyło liczbę dwustu występów w A-League.

  • Melbourne Victory – Melbourne City 1:2 (zobacz skrót)

    George (55′) – Budziński (45+’), Kamau (64′)

Derby Melbourne to nie jest najlepsza data na zwiedzanie najlepszego miasta do życia według kilkudziesięciu rankingów. Policja na ulicach to niekoniecznie fotogeniczne ujęcia dla turystów. Na murawie atmosfera derbowa udzielała się wszystkim już od pierwszych minut. Nie wybrzmiały jeszcze do końca takty kultowego Stand by Me, gdy obie ekipy zdążyły odhaczyć przepychankę już w 20 sekundzie. Carl Valeri swoim tempem uzyskania żółtej kartki raczej nie da się wyprzedzić przez parę sezonów.

Gdyby zapytać Marcina Budzińskiego, czy wybrałby skok na głębokie wody zatoki Port Phillip lub wejście na boisko w 43. minucie podczas derbów Melbourne na ponad 35.000 osób, to prawdopodobnie odpowiedziałby, że nie widzi w tym żadnej różnicy. Były gracz Cracovii nie rozegrał jeszcze pełnych 15 minut na boiskach A-League, gdy chwilę przed odgwizdaniem na przerwę stworzył historię. Fitzgerald za plecami trójki obrońców dostrzegł gest Budzińskiego, wybiegającego na wolne pole, a ten bez cienia wątpliwości huknął tuż przy spojeniu poprzeczki ze słupkiem.

Czy to już ten sezon Bruce’a Kamau? Trzecie trafienie w sezonie 22. latek poprzedził długim rajdem z Markiem Milliganem za plecami, który zaczął jeszcze na własnej połowie. Nawet ekipa mew z podziwem ustąpiła przed młodzianem, odlatując całą chmarą z pola karnego. Na miejscu Milligana, etatowego reprezentanta, po meczu od razu kierowalibyśmy się na bieżnię w klubowej siłowni.

W Melbourne szykuje się zmiana warty. Zero punktów po dwóch kolejkach powinno włączyć wszystkie dzwonki alarmowe w szatni Victory. Obecność reprezentantów w składzie Kevina Muscata nie przyniosła zauważalnego skoku jakościowego w porównaniu do The City Derby.

  • Newcastle Jets – Perth Glory 2:2 (skrót)

    O’Donovan (30′), Kantarovski (60′) – Taggart (8′, 90+’)

The Jets odleciało w poprzedniej kolejce swoimi pięcioma trafieniami na pierwszą pozycję w tabeli, a Perth zjawiło się z zadaniem ściągnięcia na ziemię ekipy z Newcastle. Pomóc miało pilnowanie O’Donovana. Przez pierwsze pół godziny Perth nie dopuściło nikogo pod swoją bramkę, w tym czasie prowadząc od 8. minuty.

Wyrównanie nastąpiło już po pierwszej sytuacji bramkowej, w której piłki wślizgiem sięgnął O’Donovan. Przy drugiej bramce, będąc obstawiony przez obronę Perth, przepuścił dośrodkowanie z wolnego, które przejął Nikolai Topor-Stanley i skierował futbolówkę nad Liamem Reddym. Byłoby to pierwsze trafienie doświadczonego obrońcy od sezonu 13/14, gdyby toru lotu piłki nie musiał lekko korygować Ben Kantarovski.

W Newcastle prawdopodobnie nie oglądano piątkowego meczu w Brisbane. W doliczonym czasie gry, gdy miejscowi umawiali się już po klubach, Adam Taggart bezbłędną „główką” uratował humory kibiców i zespołu na czas powrotu do Perth.

  • Sydney FC – Wellington Phoenix 3:2 (skrót)

Bobô (29′, 49′), Zullo (34′) – Kaludjerovic (44′), Vidosic (60′)

Porażka nowozelandzkich Feniksów paradoksalnie sugeruje same pozytywne rzeczy. Wola walki, którą pokazali u mistrzów w Sydney, powinny wystarczyć na powrót po dwóch sezonach do najlepszej szóstki. Darije Kalezić, który objął posadę trenera w czerwcu, wyzwolił na nowo pokłady ambicji w drużynie. Dobry początek sezonu rozgrywa Dario Vidosic, który odżył na kontynencie australijskim po nieudanych wojażach w Chinach i Korei Południowej. Sporo pracy wykonał Goran Paracki, organizując pracę drugiej linii i czyszcząc przedpola Wellington.

W składzie Sydney swoją regularność uaktywnił Bobô, jeden z kandydatów do króla strzelców w całym sezonie. W środowym półfinale FFA Cup trafił dwukrotnie. Z Wellington dołożył kolejne dwa trafienia, a kolegom z drużyny wyklarował dwie okazje bramkowe.

Adrian Mierzejewski zagrał w podstawowym składzie Sydney od pierwszego gwizdka. Niepokojąco wyglądało jego zejście w 54. minucie z powodu urazu. W niecałą godzinę zdążył jednak pokazać się z dobrej strony. W 34. minucie równo z linii bocznej posłał długą wrzutkę, z którą minął się Brosque, ale dalej czekał już Michael Zullo. Mocnym strzałem z pierwszej piłki, którym trafił jeszcze w kawałek obrońcy, zakończył jedną z najdłuższych przerw między jednym a drugim golem w A-League. Ostatnim razem trafił do siatki jeszcze jako młodzieżowiec w sierpniu 2008 roku!

Kolejka #2 w liczbach


Najwięcej strzałów na bramkę: 7 (Mariners)

Najszybsza bramka: Massimo Maccarone (Roar), Adam Taggart (Perth) – 8. minuta

Najpóźniej zdobyta bramka: Johan Absalonsen (Adelaide), Adam Taggart (Perth) – po 90. minucie

Nietypowa statystyka: Massimo Maccarone w wieku 38 lat został 7. najstarszym strzelcem w historii A-League.

Największa frekwencja: 35,792 (Derby Melbourne)

Najmniejsza frekwencja: 11,178 (Brisbane)

Najlepsi strzelcy: 

  • Roy O’Donovan (Jets) – 4
  • Bruce Kamau (City) – 3
  • Johan Absalonsen (Adelaide), Oriel Riera (Wanderers), Asdrubal (Mariners), Adam Taggart (Perth), Bobô (Sydney), Dario Vidosic (Wellington) – 2
  • Thomas Deng, Brendan Hamill (sam.)

Najczęściej kartkujący:

  • Isaias, Gulum (Roar), Valeri (Victory), Muscat (City), Georgievski (Jets) – 2
  • Hoole – 2/1

Kolejka #2 według Australii


Jedenastka kolejki:
P. Izzo (Adelaide), J. Rose (Mariners), B. Schenkeveld (City), I. La Rocca (City), M. Muscat (City), D. Vidosic (Phoenix), M. Budziński (City), G. Paracki (Phoenix), N. Fitzgerald (City), A. Taggart (Glory), Bobô (Sydney FC)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *