Skrótem przez kolejkę #3

Trzeci weekend z trzynastą edycją A-League, pięć spotkań i 15 bramek, a wśród nich kolejne trafienie O’Donovana.

Krótko o meczach


  • Adelaide United – Melbourne Victory 2:2 (zobacz skrót)

    Lia (23′, 62′) – Berisha (13′), Austin (75′)

Mecz dwóch nazwisk. W rolach głównych Vince Lia i Besart Berisha. Pomocnik Adelajdy strzela z taką częstotliwością, że Roy O’Donovan z Jets w dwóch kolejkach zdobył więcej bramek, niż Lia zdołał osiągnąć w całej swojej karierze w A-League. A mówimy o facecie, który znajduje się w ekskluzywnym klubie graczy, którzy pojawiali się na ligowych boiskach ponad 200 razy. Za to jak już strzeli, to każda z bramek z automatu zyskuje nominację do gola sezonu.

Z kolei Berisha zmaga się już tylko z historią i lepiej nie wchodzić w kolizję z gościem, który 5 lat temu wywołał największą rozróbę, jaką widzieli kibice w Australii. Tym razem trafiło na sędziego technicznego, a jego odepchnięcie musiało zwrócić uwagę komisji dyscyplinarnej. Najlepszy strzelec w dziejach A-League dołożył już 103. bramkę na własne konto. Przyszłe pokolenia wciąż będą widzieć jego nazwisko na czele listy nazwisk z największą ilością trafień. Panowie z drugiej i trzeciej pozycji grają poza Australią lub w niższych ligach, a czwarty Alex Brosque musiałby trafiać w każdym meczu przez resztę sezonu.

  • Melbourne City – Wellington Phoenix 1:0 (zobacz skrót)

    McCormack (69′)

City po trzeciej kolejce pozostało jedynym zespołem, który nie pogubił punktów. Ekipa Warrena Joyce’a od startu sezonu musi sobie radzić bez swojego najlepszego strzelca, Bruno Fornaoli i innego podstawowego nazwiska, Fernando Brandana. Obaj są rekonwalescentami w klubowych gabinetach. City skorzystało z możliwości sprowadzenia zastępcy, którego pensja nie zalicza się do ograniczeń w wynagrodzeniach, narzucanych przez władze A-League wszystkim klubom. Wypożyczenie McCormacka z angielskich boisk Championship ogłoszono w dniach, gdy nie ucichły jeszcze nagłówki z Budzińskim. Na pierwszą bramkę Szkota, hukniętą po wolnym z bardzo odległej pozycji, czekano 230 minut.

W poprzednich kolejkach za zdobywanie bramek niespodziewanie wziął się Bruce Kamau, którego uzupełnił w zeszłym tygodniu Marcin Budziński. Obecność w jedenastce kolejki i kontrakt marquee nie wystarczyły, by Polak pojawił się nawet na kilka minut w trakcie spotkania z Wellington.

Nową Zelandię od remisu oddzieliły tylko parada kolejki Galekovicia, niewykończone sam na sam Kaludjerovicia i idealne trafienie Krishny w złącza poprzeczki ze słupkiem. À propos Fidżyjczyka, to w 57. minucie wymanewrował dosłownie pięciu (!) chłopaków z City. Po kolei piłkę spod nóg Krishny próbowali odebrać Jamieson, Mauk, Malik, Jakobsen i Kamau! A wszystko tylko po to, by z linii bocznej móc przerzucić piłkę do stojącego po drugiej stronie Aliego Abbasa.

  • Sydney FC – Western Sydney Wanderers 2:2 (zobacz skrót)

    Bobo (38′, k.), Brilante (61′) – Riera (3′), Hamill (30′)

W największym mieście Australii od lutego rządził kolor czerwony. W drodze po mistrzostwo ekipa Grahama Arnolda wywróciła się na oczach 44,843 osób, co dało drugą frekwencję w historii derbów Sydney. Za jedyną porażkę Niebieskich w poprzednim sezonie odpowiadał Bruno Santalab, obecnie przegrywający już powoli z wiekiem i dawnymi operacjami.

Po pół godzinie gry zapowiadał się ciężki koniec passy Sydney, które wygrywało każdy ligowy (w tym finał) i pucharowy mecz od kwietnia. W tym okresie przegrywali tylko w turystycznych sparingach z Liverpoolem i Arsenalem. Oriel Riera dołożył szóstą bramkę w swoim siódmym spotkaniu w koszulce Wanderers. W derbach Sydney nie zdarzyło się jeszcze tak szybkie otwarcie wyniku. Tym trafieniem Wędrowcy osiągnęli pułap dwustu goli w historii swoich występów w A-League.

W porównaniu do zeszłotygodniowego klasyka Melbourne, szesnaste derby stolicy stanu Nowa Południowa Walia były ożywiony spotkaniem dwóch dżentelmenów. Tylko 3 żółte kartoniki, gdy w największym mieście stanu Wiktoria sędzia wyciągał osiem kartek. Jedyną, dłuższą dyskusję, przeprowadzono na temat zasadności podyktowania jedenastki dla Sydney.
Cichym bohaterem Niebieskich został w 61. minucie Ninković, który mimo wjazdu w nogi nie szukał uwagi sędziego. Płynna akcja, nie przerwana gwizdkiem, zakończyła się wyrównaniem Brilante.

Niebo nad Sydney pozostało w lekkich odcieniach czerwieni, ale Niebiescy podmienili ciąg 9 zwycięstw na passę 9 nieprzegranych spotkań z rzędu.

W trzeciej kolejce żaden z naszych rodaków nie pojawił się na boiskach. Adrian Mierzejewski opuścił klasyk Sydney z powodu urazu odniesionego w spotkaniu z Wellington.

  • Brisbane Roar – Newcastle Jets 1:2 (zobacz skrót)

    Boogaard (42′, sam.) – O’Donovan (12′), Petratos (44′)

Obie ekipy umieściły się na dwóch przeciwległych biegunach w tabeli. The Roar nie zdobyli jeszcze punktów, tracąc w poprzedniej kolejce wygraną w dwóch ostatnich minutach spotkania. Z dwoma bramkami, w tym jedną samobójczą, zaliczają się do najmniej skutecznego zespołu w A-League.

John Aloisi na konferencjach prasowych opowiadał o kondycyjnych brakach w Brisbane, spowodowanych nieodpowiednimi przygotowaniami. Już na starcie sezonu z formą niedomagają Papadopoulos, Skapetis i Khalfallah. Po papierkologi związanej z widzą pierwsze 45 minut zaliczyć Eric Bautheac z francuskiego Lille.

W The Jets aż 5 bramek z wszystkich 9 trafień zdobył Roy O’Donovan, którego wypuszczenie z miasta musi się śnić po nocach szefom Marynarzy. Drugim działem w zespole jest Dimitri Petratos, który przy każdej bramce zadbał o wizualną atrakcyjność trafień.

  • Perth Glory – Central Cost Mariners 2:1 (zobacz skrót)

    Keogh (70′), Taggart (85′) – Brama (14′)

Adam Taggart wciągnął Perth do najlepszej szóstki w tabeli. Pierwsza wygrana w sezonie to zasługa 24-latka, który miał swój udział przy obu bramkach. W wyrównującej wynik spotkania akcji bezbłędnie odmierzył asystę do Andy’ego Keogha. Gola na miarę trzech punktów zdobył po przyjęciu za plecami linii obronnej Marynarzy długiego przerzutu Lowry’ego, mając przed sobą tylko Toma Glovera i brak podniesionej chorągiewki sędziego bocznego. Zespół z Perth tym zwycięstwem przypomniał swoim sympatykom, że ostatni raz odesłał Marynarzy bez punktu w marcu poprzedniego roku!

The Mariners pod wodzą Paula Okona znów wszystkie siły zużyli w pierwszych 20 minutach. W poprzednich kolejkach swój dorobek bramkowy zwiększali wyłącznie w niecałe dwa kwadranse. Problem z piłkarskimi meczami, jest taki, że trwają 90 minut.

Kolejka #3 w liczbach


Najwięcej celnych strzałów na bramkę: 6 (Victory)

Najszybsza bramka: Oriel Riera (Wanderers) – 3. minuta

Najpóźniej zdobyta bramka: Adam Taggart (Perth) – 85. minuta

Nietypowa statystyka: Przewaga Besarta Berishy nad drugim (Shane Smelz) najlepszym strzelcem w historii A-League wzrosła do 10 bramek.

Największa frekwencja: 34,810 (Derby Sydney)

Najmniejsza frekwencja: 10,104 (Brisbane)

Najlepsi strzelcy: 

  • Roy O’Donovan (Jets) – 5
  • Bruce Kamau (City), Oriel Riera (Wanderers), Bobô (Sydney), Adam Taggart (Perth) – 3
  • Johan Absalonsen (Adelaide), Asdrubal (Mariners), Dario Vidosic (Wellington), Vince Lia (Adelaide), Dimitri Petratos (Jets) – 2
  • Thomas Deng, Brendan Hamill, Nigel Boogaard (sam.)

Najwięcej kartek:

  • Isaias (Adelaide) – 3
  • Gulum (Roar), Valeri, Williams (Victory), Muscat (City), Georgievski (Jets), Adlung (Adelaide), McCormack (City), Herd (Wanderers), O’Donovan (Jets) – 2
  • Hoole – 2/1

Kolejka #3 według Australii


Gracz kolejki: Vince Lia (Adelaide United) – druga bramka przeciwko Victory.

Bramka kolejki: Dimitri Petratos (Jets) w 44. minucie przeciwko Brisbane Roar.

Obrona kolejki: Eugene Galekovic (City) w 31. minucie odbija strzał Aliego Abbasa (Wellington).

Jedenastka kolejki:
E. Galekovic (City), T. Doyle (Wellington), S. Neville (Perth), R. Williams (Victory), J. Risdon (Wanderers), D. Castro (Perth), M. Milligan (Victory), M. McGlinchey (Wellington), D. Petratos (Jets), B. Berisha (Victory), A. Keogh (Perth)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *